Menu główne:
Informacje
Większość ludzi jest przekonana, że darwinowskie wyjaśnienie powstawania gatunków stanowi niezaprzeczalny fakt. Prawda jest jednak o wiele bardziej zaskakująca. Teoria Darwina stała się obiektem wzrastającej krytyki w samym środowisku przyrodników.
Książka, którą polecam, omawia najważniejsze problemy współczesnej teorii ewolucji z pozycji osoby wierzącej.
W tym miejscu może paść zarzut, że wierzący chrześcijanie nie mogą obiektywnie podejść do tematu ewolucji. Może to być prawdę tylko w jednym przypadku, gdy ktoś nie znając dziedziny naukowej wypowiada się w sposób autorytarny. Żaden z naukowców nie jest w stanie zawiesić swoich przkonań osobistych. Uczciwiej podejdzie do tematu, gdy wprost przyzna się z jakich założeń wychodzi, co nie zawsze ma miejsce.
Co więcej, punktem wyjścia głównych przeciwników teorii "Projektu", takich jak Gould, Dawkins jest filozoficzne założenie, że nie ma Boga. Przy takim założeniu, teoria Darwina wygrywa na starcie.
Książka omawia główne punkty sporne. Takie jak biologiczny Big Bang, który miał miejsce około 550 mln lat temu. Na początku ery kambryjskiej miała miejsce dosłownie eksplozja wysoko zorganizowanych form życia - pojawiły się mięczaki, jamochłony, trylobity. W kambrze, morza zaroiły się w geologicznym okamgnieniu organizmami reprezentującymi wszystkie podstawowe plany budowy ciała. Od tamtych czasów wbrew tezie Darwina ni wyłonił się żaden nowy typ.
Na szczególną uwagę zasługuje ostatni rozdział książki. Autor przypomina stanowisko kardynała Josepa Ratzingera. Otóż kardynał Ratzinger utrzymywał, że "jak długo katolicy nie przywrócą teologicznego sensu cudowi stworzenia, tak długo podlegać będą wpływowi toksycznego wirusa unoszącej się wokół nas kiltury radykalnego laicyzmu" (str. 154).
Zachęcam do lektury tej książki i dyskusji, która być może się rozwinie.
o. Franciszek