Menu główne:
Informacje
Naprotechnologia - alternatywa dla in vitro.
Redaktor Teresa Król
(Rreferat wygłoszony w Opactwie mogilskim na zaproszenie Duszpasterstwa Nauczycieli "OSTOJA")
Starsi pamiętają, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu, kiedy narzeczeni się pobierali, to zwykle w ciągu kilkunastu miesięcy pojawiało się dziecko. To było oczywiste i naturalne. Dziś poczęcie dziecka planuje się, tj. najczęściej odkłada aż młodzi się dorobią, zdobędą mieszkanie, zaliczą wiele zagranicznych podróży, awansują... I ani się obejrzą, że są już trzydziesto- czterdziestolatkami.
Dlaczego niepłodni?
Dr Maciej Barczentewicz – ginekolog i prezes Fundacji Instytut Leczenia Niepłodności Małżeńskiej im. Jana Pawła II w Lublinie twierdzi, że najważniejszą przyczyną niepłodności jest wiek małżonków. Odkładanie rodzicielstwa „na później” jest bardzo ryzykowne. Ryzyko niepłodności zwiększa się też przez choroby przenoszone drogą płciową, czyli nieodpowiedzialne zmiany partnerów i wczesne rozpoczynanie współżycia seksualnego. Wiąże się z tym zażywanie tabletek antykoncepcyjnych, które także w znacznym stopniu wpływają na płodność kobiety. Często nie można jej już w ogóle przywrócić. Wiele problemów z płodnością mają także kobiety, które zdecydowały się na wkładkę domaciczną lub zastrzyki Depo Provera. Dr Barczentewicz ostrzega: niepłodność może utrzymywać się do 2-3 lat po ich odstawieniu! A jeśli jest to już dojrzały wiek kobiety – może stać się niepłodna. W konsekwencji ci sami lekarze, którzy ubezpłodnili kobietę posyłają ją na in vitro. Kto na tym korzysta? Wiadomo – to wielki biznes – zarówno przemysł antykoncepcyjny, jak i „reprodukcyjny”. W naszym kraju jest już ponad 30 klinik „in vitro”, a każda próba zapłodnienia tą metodą to koszt średnio 10-14 tys., czasem nawet 30 tys. zł. Tych prób często jest wiele, a skuteczność wynosi zaledwie 14-20 % (za: „Familia” nr 6/2008, s. 27). Szacuje się, że w Polsce kilkaset tysięcy, tj. 10-15% par ma trudności z poczęciem dziecka. Jeżeli zwracają się do ginekologów, ci najczęściej po krótkim wywiadzie i kilku badaniach, zalecają poddanie się in vitro.
Instruktorzy
Agnieszka Pietrusińska z Warszawy (obecnie pierwszy polski instruktor naprotechnologii) relacjonuje: kiedy z mężem Michałem odwiedzaliśmy kolejne gabinety i kolejni lekarze zalecali nam in vitro byliśmy załamani. Dziś ich córeczka ma cztery lata, a Agnieszka zrezygnowała z pracy zawodowej (germanistka), aby całkowicie poświęcić się pomocy parom, które nie mogą doczekać się na potomka. Dla Agnieszki to nowy zawód; ma tak dużo zgłoszeń z całej Polski (pracuje głównie przez Internet i na skypie), że chciałaby polecić czekające w kolejce pary innym instruktorom. Ale narazie w Polsce ich nie ma, bo dopiero rozpoczęli szkolenie. Agnieszka na własny koszt kształciła się w Stanach Zjednoczonych. Obecnie dzięki staraniom Pani Janiny Filipczuk, certyfikowanego nauczyciela Creighton Model Fertility Care System, Polki z pochodzenia (mieszkającej w Toronto) i dra Macieja Barczentewicza zostało zainicjowane w grudniu 2008 roku pierwsze szkolenie NaProTechnology w Lublinie. Uczestniczyło w nim 26 osób (w tym 6 lekarzy; dotychczas mieliśmy przeszkolonego tylko jednego lekarza) z różnych miast Polski. Szkoleniowcy przyjechali z USA, Kanady, Anglii i Irlandii. Kurs rozłożony na 13 miesięcy zakończony egzaminem w języku angielskim (!) uprawni ich do rozpoczęcia pracy z polskimi małżeństwami. Warto dodać, że polscy lekarze stali się studentami samego profesora Hilgersa z USA.
Podstawy NaProTechnology
Nowa metoda naturalnej prokreacji jest kompleksowym sposobem postępowania w leczeniu niepłodności w zgodzie z kobiecą fizjologią. Metoda ta polega na bardzo dokładnej diagnostyce niepłodności. Zaczyna się od prostych, ale pełnych obserwacji cyklu płodności metodą Creightona (udoskonalony Billings) pod okiem instruktora prowadzącego daną parę. Instruktorzy poświęcają dużo czasu, bo ich praca polega na przygotowaniu tzw. „mapy płodności” (na karcie obserwacji cyklu), która powstaje w ciągu kilku miesięcy i jest jednym z czynników diagnostycznych dla lekarza. Już na tym etapie ok. 30% małżeństw zgłaszających się z problemem niepłodności uzyskuje upragnione poczęcie dziecka!
Lekarze
Wyszkolony lekarz kieruje pacjentów na badania diagnostyczne, np. endokrynologiczne, USG i bardziej precyzyjne leczenie, łącznie z zabiegami chirurgicznymi. Również płodność mężczyzny jest poddawana badaniom i ewentualnemu leczeniu. Wyniki leczenia pokazują, że z czasem większości małżeństw można pomóc, a pozostałe małżeństwa przynajmniej nabierają pewności, że zrobiono to, co możliwe, aby zdiagnozować i wyleczyć przyczyny niepłodności. Małżeństwo rozumie, jakie czynniki uwarunkowały ich niepłodność. Skuteczność naprotechnologii sięga 40-60% (Journal of Reproductive Medicine, 1998). W sytuacji, gdy dokładna diagnoza i leczenie nie rokują możliwości poczęcia – zgodnie z nauką Kościoła, proponuje się adopcję.
Atuty metody
- Naprotechnologia szanuje integralność płciową kobiety i mężczyzny i ich godność. Zatem znakomicie wpisuje się w przesłanie ostatniego dokumentu Kongregacji Nauki Wiary – Instrukcji Dignitas Personae. Nie przekracza granic etycznych, nie uprzedmiotawia człowieka i aktu seksualnego. A co najważniejsze nie niszczy życia ludzkiego.
- Nie pomija diagnostyki i leczenia. Uwzględniając objawy owulacji, obserwację cyklów płodności – odkrywa naturę i nie „idzie na skróty”.
- Nie naraża zdrowia kobiety, ale ją leczy. W procedurze in vitro występuje ryzyko tzw. zespołu hiperstymulacji, który następuje po podaniu kobiecie leków hormonalnych w celu wywołania owulacji. Ten ciężki zespół występuje z częstotliwością 23 przypadków na 1000 kobiet (prof. B. Chazan, „Głos dla Życia” nr 6/2008, s. 16). Kobiety z tym zespołem wymagają kosztownego i długotrwałego leczenia. Zdarzają się nawet zgony w wyniku tego powikłania.
- Koszty związane z diagnozą i leczeniem metodą naprotechnologii są nieporównanie niższe aniżeli opłacenie procedury in vitro.
Reasumując: leczenie NaPro jest znacznie skuteczniejsze, bezpieczniejsze i tańsze. Niestety, silne lobby za in vitro i presja medialna na refundację przez NFZ utrudnia rozprzestrzenianie się informacji o alternatywnym rozwiązaniu NaPro.
Szacunek dla rodzicielstwa
Schemat leczenia metodą naprotechnologii został opracowany na podstawie ponad 25 lat profilaktyki i badań prowadzonych przez prof. Thomasa Hilgersa i założony przez niego Instytut Pawła VI w Omaha (stan Nebraska w USA). Na świecie obecnie jest około 400 lekarzy przeszkolonych w zakresie naprotechnologii, większość z nich w krajach anglojęzycznych: USA, Australii, Irlandii, Wielkiej Brytanii, ale również na Tajwanie (podręcznik przetłumaczono na chiński). Dla prof. Hilgersa, jego drogi naukowej – ujawnia dr Barczentewicz – inspiracją była encyklika Humanae vitae. Potraktował ją jako osobiste zaproszenie do zmierzenia się z problemami ludzkiej płciowości i przekazywania życia. Tak więc u podstaw naprotechnologii leży akceptacja godności człowieka jako dziecka Bożego, godności przekazywania życia, godności aktu małżeńskiego jako aktu sakramentalnego.